Na Palikota nie głosowałem. Nigdy.W czasie Marszu Niepodległości chyliłem czoła przed mickiewiczowskim tłumem skandującym Znajdziemy młota na Palikota! Ale jest coś czego nie lubię bardzo bardzo, wręcz przeokrutnie bardzo. Mówiąc językiem poprawności politycznej (tfu!), nie jestem entuzjastą hipokryzji i obłudy.

Palikot robi dziś w Sejmie swój cyrk. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Po penisach i świnskich ryjach przyszedł czas na zapalanie jointa. Na dzień dobry zaznaczę: nie paliłem, nie palę i nie zamierzam sięgać po żadne zioła, hasze i te klimaty. Zwyczajnie nie jara mnie to. Z drugiej strony, w dobie dostępności alkoholu, papierosów, kawy a nawet nie penalizowania samobójstw, trudno mi znaleźć merytoryczne argumenty przeciwko jakiejś formie legalizacji marihuany. Jeśli nie można czegoś pokonać, to może warto to chociaż ucywilizować.

Wracając jednak do naszego cyrku. Tak, cyrku, bo dzisiejszy Sejm trudno uznać za instytucję poważną. Jasne, konstytucjonaliści, uczciwi konserwatyści i inni będą bronić powagi gmachu przy Wiejskiej. Dla mnie jednak nie zapisy prawa a praktyka świadczą o powadze danego urzędu lub jej braku. Jeśli kolega posuwa dziewczynę swojego przyjeciala to jest zwykłym śmieciem. I nieważne czy ubierze koszulkę Jestem uczciwy i szanuję mych kolegów czy też bije 54 pokłony w kościele w niedzielę. Czyny nie słowa!

W kontekście czynów trudno uznać Sejm za instytucję poważną. Mało to było przypadków nadużywania alkoholu w Sejmie? Mało było kupczenia stanowiskami? Ktoś powie: Ale takie jest życie, taka praktyka! Jasne, będzie miał rację. Ale skończmy wtedy z tym festiwalem obłudy pt. powaga i autorytet Sejmu. Zresztą, w badaniach rodacy od lat oceniają Sejm we właściwy sposób. O Kwaśniewskim w Charkowie czy na Ukrainie, przez grzeczność, wyjątkowo nie wspomnę.

Palikot Palikotem, czas płynie, polski dług publiczny rośnie, a my musimy zająć się jeszcze Szanowną Panią Marszałkinią (eh ten nowolewicowy język...) Ewą Kopacz. Druga najważniejsza osoba w państwie przemówiła bowiem:

- Dla pana posła to tylko promocja, czy happening, ale dla mnie, Marszałka Sejmu, to konieczność podjęcia  działań, które będą zmierzać do tego, że to jest państwo prawa -

Ponadto jak czytamy na jednym z portali informacyjnych: Marszałek Sejmu złożyła do prokuratury zawiadomienie o zamiarze popełnienia przestępstwa, poinformowała też o sprawie Prokuratora Generalnego.

Na II roku prawa nauczyłem się kilku rzeczy. Obudzony o 3 nad ranem, na pytanie definicja przestępstwa, wyrecytuję: Czyn kryminalny bezprawny, społecznie szkodliwy, zawiniony,  o stopniu społecznej szkodliwości większej niż znikomej. Przestępstwo od wykroczenia odróżnia skala społecznej szkodliwości czynu. Jaka jest społeczna szkodliwość tego, że Palikot zajarałby sobie jointa? Moim zdaniem znikoma.

Jestem przekonany, że społeczna szkodliwość zdrowotnych ustawodastwa obecnego rządu jest znacznie większa. A to, że zotały one przyjęte zgodnie z prawem to tylko i wyłącznie kwestia rozkładu szabel w Sejmie. Dziś jest taki, jutro może być inny. Podobnie może być zresztą z legalizacją marihuany.

Najzabawniej jednak robi się, gdy w obronie "państwa prawa" występuje przedstawiciel(ka) partii obecnie rządzącej. Partii Mirów, Zbychów i afery hazardowej. O państwie prawa chce nas pouczać kobieta, której partyjni koledzy kupowali głosy przy wyborach w Wałbrzychu. O zasadach, o wartościach mówi kobieta, która zatrudniała sobie po znajomości studenta V roku prawa (bynajmniej nie medycznego) z pensyjką 3-4 tys polskich złotych w Ministerstwie Zdrowia. Jak dla mnie na kabaret zdecydowanie za wcześnie.

W tym wszystkim dochodzimy do kilku wniosków. Palikot jest w swoim żywiole, robi happeningi, cyrki, słowem - utwardza swój elektorat. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Platforma jak zawsze sili się na partię zdroworozsądkową, odpowiedzialną  i jak zawsze jest przy tym mega obłudna. Nie mój burdel, nie moi zawodowy kłamcy. A jak jak zawsze po prostu wyraziłem swoje zdanie bo to mój kraj i moje prawo.  Jeszcze...

Miłego dnia :)