Panie i Panowie, Towarzysze i Towarzyszki, Drodzy Bracia i Siostry w Wierze tudzież Koleżanki i Koledzy (niepotrzebne skreślić). Stało się. Postanowiłem wreszcie przestać katować Was moimi postami na fejsbuku. No przynajmniej tymi szeroko rozumianymi jako polityczne.

Przemierzając bezzdroża Internetu znalazłem rzeczony serwis. W sumie znałem go od dawna, ale dopiero dzisiaj postanowiłem lepiej się z nim zaprzyjaźnić. A może nawet zaproponować stały związek. Ślubu jednak nie planuję, wszak kosztowna to zabawa a i podniosły ceremoniał w tym wypadku zdecydowanie zbędny.

Każdy nowy produkt potrzebuje reklamy. Nieważne czy to proszek do prania, nowa partia polityczna (takie czasy...) czy mrożonka na zupę na obiad. Produktem jednak być nie zamierzam. Nie w mojej głowie tzw. warszfffski lans (przy całej sympatii do Warszawy) czy wierzchołek Top 10 listy przebojów.

Ot lubię pisać. Wręcz bardzo. Jeszcze bardziej lubię gadać. Wręcz czasem za bardzo. W ogóle to wiele rzeczy lubię lub bardzo lubię. Niewielu rzeczy nie lubię lub bardzo nie lubię. Ale jeśli już to zdecydowanie okropnie i z pełną premedytacją!

Co do linii ideologicnzej bloga hmm hmm i tak jeszcze z 15 razy hmm. Tak jak napisałęm na fejsbuku: "Jedni nazwą mnie komuchem, inni liberałem a miliardowi ciemnogrodem lub faszystą. Znaczy się, że mam całkiem rozsądnie poukładane w głowie chociaż wciąż się uczę ;)"


Pojęcia lewicy i prawicy na przestrzeni wieków zmieniały swój sens. Uczciwemu lewicowcowi trudno byłoby uznać, za autorytet generała Jaruzelskiego, którego świta strzelała do robotników. Tak samo uczciwemu zwolennikowi prawej strony sceny politycznej, trudno byłoby uznać za klasyczną prawicę partię propagadującą daleko posunięty interwencjonizm państwowy. Uff długie zdanie. Jednak jakby zapytać co lubię a czego nie to w skrócie:

Lubię stać po stronie słabszych. Chociaż słabszy niejedno ma imię o czym na na bieżąco będę starał się informować. Zdecydowanie nie lubię obecnego rządu. Łagodnie ujmując nie jestem też entuzjastą partii (współ)rządzącej i nie idzie tu o PSL ;)  Tak więć jeśli któregoś dnia, ów blog zniknie bez zapowiedzi to na 90 % możecie być pewni, że odwiedzili mnie smutni panowie o godzinie 6:01. Czy w świetle kamer, śmiem uczciwie wątpić.

Ale wracając do naszego bloga:
Mam zamiar wrzucać tu różne swoje komentarze, przemyślenia, smutki i radośći związane z otaczającym nas światem. Eee spokojnie, nie towarzyskim a jedynie polityczno-społeczno- gospodarczym. Uff brzmi ambitnie, ale myślę, że damy radę.

Smuci mnie, tak jak Angele Merkel Grecja, przesadna dbałość moderacji o czystość rodzimego języka. Wszak nawet profesor Miodek pozwala na wplecenie czasem zgrabnej "damy lekkich obyczajów" celem wzmocnienia przekazu. Stare polskie przysłowie każe jednak szanować gospodarza. Spróbuję zmierzyć się i z tą trudnością.

Wszystkie głosy, w tym zwłaszcza krytyczne, bardzo mile widziane. Nie bójmy się dyskusji, wszak "tylko zdechłe ryby płyną z prądem!" 

Pozdrawiam i do odwiedzin namawiam!